pobożne początki - dramatyczny przebieg - a jakie skutki?
w fotograficznym skrócie
Około godz. 1100 zajechaliśmy do Czernej.
Spragnionych bliższej informacji nt. tego miejsca odsyłamy tu.
A my skupimy się na przebiegu naszej wycieczki.
Zaczęło się bardzo pobożnie
- cichą modlitwą w kościele...
...i odwiedzeniem kaplicy z relikwiami św. Rafała Kalinowskiego (powstańca, sybiraka, zakonnika).
Potem udaliśmy się na przyklasztorny cmentarz,
gdzie dłuższą chwilę zatrzymaliśmy się przy grobie o. Mariana Romualda Warakomskiego,
byłego oficera Armii Krajowej, pracownika komórki legalizacyjnej (fałszowanie dokumentów).
A potem... No właśnie. Zaczęło się bardzo przyjaźnie:
największy z najmniejszym (pod względem wzrostu oczywiście) zgodnie pozują do zdjęcia.
Jednak nieco później zaczęła ich rozpierać tajemnicza energia.
Mniejszego z wichrzycieli opinia publiczna sprowadziła do parteru.
Hmmm. I tak to bywa z opinią publiczną: kapryśna i nie można na niej polegać.
Przed sekundą sponiewierała niewinnego (no, prawie niewinnego) człowieka, teraz go niesie na rękach.
On tej opinii publicznej wierzy - ale ona mu da jeszcze popalić.
Tymczasem opuściliśmy już Czerną i postanowiliśmy się nieco posilić.
Czy te oczy mogą kłamać? Ten młody człowiek na głodnego nie wygląda...
...czego już nie da się powiedzieć o tym uczestniku wycieczki,
który z głodu obgryza plastikową butelkę.
A jednak te oczy mogły kłamać.
O, proszę, ile zjadł...
...budząc zasłużone zdumienie i podziw.
Pojedzeni i wypici udamy się w kierunku Krakowa.
Długie siedzenie w bezruchu - nieważne, czy przy biurku, czy przed komputerem, czy w samochodzie -
powoduje odkładanie się w człowieku niesłychanych zasobów energii, która musi się gdzieś wyładować.
Jeśli nie weźmie jej w karby rozumny plan, zamieni się w ślepą agresję
i może obrócić się przeciw innemu człowiekowi.
A tym innym człowiekiem okazał się być - jak widać na załączonym obrazku.
Proszę się nie dać oszukać:
to tylko tak wygląda, jak gdyby ten na pierwszym planie podawał rękę temu,
którego chwilę wcześniej tak poniewierano - biedaczek, musiał wstać o własnych siłach.
Swoją drogą, ta głowa w śniegu wygląda całkiem romantycznie.
Oj, coś się zaraz zacznie!
Wygląda to na jakieś zaległe porachunki z minionej podróży.
W międzyczasie nastąpiło drobne równouprawnienie kobiet.
A kiedy już jedyna kobieta w naszym gronie doszła do siebie po owym równouprawnieniu,
ręka sprawiedliwości (większy) dopadła prowokatora (mniejszego).
Uwaga! Kogoś tu niosą! - Ale raczej nie wygląda na to, by on nie mógł iść na własnych nogach!
Chyba nastąpi test twardości Kuli Ziemskiej.
E, miękko było! - A kto był testerem? - Aha.
Panowie świętują jakieś zwycięstwo - ale o co im chodzi, to proszę ich dopytać na żywo.
Może się cieszą z końca wycieczki?