We czwartek, 19 listopada 2009, wczesnym popołudniem...
...ten oto zespół kandydatów na mistrzów świata w strzelaniu dokładnym...
...upatrzył sobie bardzo ambitny - oddalony o 25 metrów - cel:
A zatem: Ładuj broń!...
![]() |
. . . | ![]() |
...i zaraz będzie gorąco. Ufff...
![]() |
. . . | ![]() |
. . . | ![]() |
Te oczy mówią wszystko:
Podziw, graniczący z samouwielbieniem - bo było lepiej niż poprzednio.
A to zasługa nie tylko sokolego wzroku strzelca czy jakości broni i amunicji...
![]() |
. . . | ![]() |
...ktoś jeszcze nad tym czuwał:
Ten pan to taki czarodziej! Chodzi koło strzelców i powtarza dziwne zaklęcia,
które dość trudno zapamiętać - dlatego je tu zapiszemy:
Każdy strzał to osobna konkurencja!
Usztywnić nadgarstek!
Wzrok na przyrządach!
Delikatnie na spuście!
Końcóweczka bardzo wolniutko!
Potem zakleja dziury w tarczach specjalnym plasterkiem:
czasem białym, a czasem czarnym (nie wiadomo, od czego to zależy)
- i to na pewno też bardzo pomaga: tarcza jest bardziej szczelna i łatwiej w nią trafić.
Hmmm. Szczerze mówiąc, niełatwo zrozumieć te wszystkie czary, ale podobno jak ktoś to załapie...
...o, na przykład ten kolega...
...to efekty bardzo mile zaskakują:
w pierwszych pięciu strzałach serii padły cztery dziewiątki i siódemka,
podczas gdy poprzednio ciężko było w czarne trafić.
Również ostatnie punktowane dziesięć strzałów zostało opatrzone komentarzem fachowca:
Z racji późnej pory efektów na zdjęciu może za ostro nie widać...
...ale jak wiadomo: sukces demoralizuje :)
P.S. Bezlitośnie rozstrzelany kantownik
to zasługa najprawdopodobniej strzelców z armii zawodowej
- pewnie testowali pociski przeciwpancerne.